...i inne opowieści dziwnej treści :), Moja własna biżuteria, Od ekshibicjonistki...

Czerwień absolutna

Kolczyki i bransoletka Swarovski w czerwieni

Szewc bez butów chodzi, jak to mawiają, a szewca córka, która też jest szewcem, to już w ogóle 😉 Czasem jednak jakiś obuw przyodziać wypada, oj, wypada (tak metaforycznie, jak i dosłownie), a jak biżuteryjka biżuteryjkę na ślub zaprasza, i to jeszcze w charakterze świadka, to się bez kolczyków przecież pokazać nie godzi, co nie?

Ale bez stresu, przecież coś sobie zrobię, jak tylko będę wiedziała, w czym pójdę. A i to bez nerwów, bo przecież moja mamulka jest najlepszą krawcową pod słońcem, bez ściemy, więc latanie po sklepach mnie ominie, zwłaszcza że w rozmiarach dla wielorybów szczególnie wiele rzucających na kolana propozycji to nie ma, wierzcie mi 🙂

Beztroski nastrój nie wziął mi się jednak znikąd – Panna Młoda, czyli nie kto inny, niż Agatka, też była wyjątkowo wyluzowana… W ogóle nie stresowało jej, że dwa tygodnie przed ślubem dopiero zaczynała chodzić za suknią, że pół tygodnia przed nie miała jeszcze butów, a jej świadkowa ma dowód osobisty nieważny od września 2013. Ona przecież też miała już nieaktualny 😉

Kiedy jednak nadszedł tydzień przed weselem, stwierdziłam, że pasowałoby się choć za materiałem rozejrzeć, żeby zacząć nabierać jakiejś ogólnej koncepcji. Po wstępnych oględzinach asortymentu w grę wchodziły tylko zdechły fiolet i waląca po gałach czerwień. Jako człowiek wielce zdecydowany i pewny swego, dumałam nad tematem chyba do środy, aż w końcu poddałam rzecz pod głosowania na fejsbukowym forum publicznym, gdzie orzeczono, że czerwień, wpuszczając mnie najpewniej głęboko w maliny. No to czerwień, kałabanga.

A biżu? Rajuśku… Gronka czy plecionki? Swary czy koral? Aaaa…. paraliż decyzyjny ogarnął mnie powtórnie, a lud fejsa zwyczajowej zgodności już nie wykazywał. Poszłam więc za głosem serca i myślę – kiedy Swarovskie w nieprzyzwoitej ilości, jeśli nie na ślub przyjaciółki, hę? Hęęę? Zaczęłam wyplatać, bite dwa dni mi zeszło, a projekt i tak wylądował do prucia, bo oczyma wyobraźni efekt widziałam zupełnie inny, a na kompromisy chodzić nie będę 😉

W piątek wieczorem zaczęłam więc jednak płodzić gronka (mniej więcej wtedy, kiedy Agatka swoje ślubne kolczyki wrappowała ;)) a ostatnie szlify przy bransoletce do kompletu poczyniłam o 9:20 rano, zauważywszy, że muszę zdążyć na busa odwiejsko-domiastowego, przemykającego przez mą podkrakowską gminę około 9:50, podczas gdy ja, beztroska i zawsze mająca czas Edyta, nie byłam jeszcze spakowana, nie miałam pojęcia, gdzie jest czarna babciowa torebka, pasta do butów, moje włosy wołały o pomstę do nieba, paznokcie cążek nie widziały z tydzień, a rajstop okazało się nie być tam, gdzie ich zdecydowanie oczekiwałam.

Życie 😀

Dobrze, że choć sukienkę miałam – mamulka, wprawiona w prace ekspresowe, zacząwszy w środę skończyła mi ją z zapasem czasu, bo już na piątek popołudniu 🙂 No i bukiet, który zrobiła dla mnie nasza przezdolna Basia, do kompletu z tym, który stworzyła dla Agatki 🙂

A wszystko w czerwieni absolutnej 🙂

Czerwony komplet - biżuteria, sukienka i bukiet na ślubNajpierw powstały kolczyki – na bazie pomysłu już kiedyś wykorzystanego przy tworzeniu prezentu wymiankowego dla Jadwiszki 🙂

Kilka par sztyftów z pięknymi kwiatami zrobiłam już ze cztery lata temu, jedne wykorzystałam przy tamtym prezencie, a reszta leżała i czekała na zmiłowanie 😉 Oto nadeszło! Zupgrade’owałam je jeszcze nieco, dołożyłam gronko z okrągłych kryształów Swarovskiego w bordo i czerwieni (Siam i Light Siam – na żywo bardziej widać, jak te kolory się od siebie różnią, niż na focie), wykończyłam drobną czerwoną łezką ze srebrnym listkiem i ta-dam!

Ujdą? 😉

Kolczyki Swarovski - czerwone grona na ślub Agatki

Kolczyki Swarovski - czerwone grona na ślub Agatki

Kolczyki Swarovski - czerwone grona na ślub Agatki

A tak obłędnie błyszczy każdy kryształek Swarovskiego, gdy padnie na niego promyczek słońca 🙂

czerwien_absolutna_kolczyki_4

(tak pięknie błyszczą Swarovskie w słonku! :))

Do kompletu z kolczykami wydumałam jeszcze bransoletkę, zaczynając od zapięcia – wymyśliłam je jako haczyk ukryty pod sporym bordowym kryształem Rivoli, z ozdobną koroneczką, którą tak lubię, i kwiatami nawiązującymi do kolczyków po bokach. Od kwiatów konieczne były gronka, a żeby się tak nagle nie kończyły, ja słoń bez trąby, znalazły się tam i oksydowane listki. Środek paradoksalnie jest więc najuboższy, ale przecież gdzieś oddech złapać trzeba 😉

W ten sposób to, co zwykło się chować pod spodem nadgarstka, tu jest najozdobniejsze i do noszenia na wierzchu, choć przyznam, że przez tak nietypowe jej wyważenie, samodzielne zapięcie tej bransy graniczy z cudem, nawet zupełnie na trzeźwo 😉

Bransoletka Swarovski - czerwone kryształy na ślub Agatki

Bransoletka Swarovski - czerwone kryształy na ślub Agatki

A tak wygląda jedno przy drugim 🙂

Bransoletka Swarovski - czerwone kryształy na ślub Agatki

czerwien_absolutna_komplet_1

A skoro już taki stuprocentowo czerwony komplet powstał, i kolczyki, i bransoletkę zgłosiłam do twórczego lutowego wyzwania kolorystycznego na blogu Rozkręcone Myśli 🙂 Rzutem na taśmę, jak to ja 🙂

Zdjęć kompletu na sobie niestety nie mam, bo mój aparat pozostał zapomniany w bagażniku świadka Kamila. To znaczy świadka Agatki i Grzesia, który miał na imię Kamil. Świadek znaczy miał na imię Kamil, nie Grześ, bo Grześ ma na imię Grześ, jak łatwo się domyślić… Rozumiecie, co nie? 😉

Mamy więc z Agatką tylko to jedno wspólne zdjęcie, które mój brat strzelił komórką 🙂

z_wesela_1

Na pamiątkę dobre i jedno 🙂 Chwała nowoczesnej technologii! 😉

6 komentarzy o “Czerwień absolutna

  1. Izziland pisze:

    Przeboski komplet. Wpisy czyta się z wielkim bananem na twarzy 🙂

  2. marisella pisze:

    🙂 🙂 🙂

    Dzięki 🙂

  3. IzaSz pisze:

    komplet pasuje do Ciebie jak ulał 😀 i tak w ogóle pasuje 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *