...i inne opowieści dziwnej treści :), Od ekshibicjonistki...

Yyyyyyyyy….

prawie kot

Podczas sobotniego przemarszu przez hipermarket zniosło mnie na dził zabawkowy. Nie żebym czegoś szukała, po prostu zabawki jakoś zawsze są po drodze do głównej alejki, która jest strategicznie najlepszą trasą jeśli idzie o realizowanie szybkich zakupów 😉 Można z niej robić błyskawiczne wypady na sąsiednie terytoria, bez zabierania koszyka, a na dodatek ma się najlepszy ogląd pola bitwy, więc jest szansa, że niczego się nie zapomni 😉

Zniosło mnie więc na zabawki. Przeleciałam je wzrokiem i z głupia frant sięgnęłam uśmiechnięta po wystającą spod stosu pluszaków kocią mordkę.

Yyyyyyyyyyyyyyyy…

Nie wiem, czy ten kot to na pewno w dobrym dziale został umieszczony 😉 Chyba że on tylko mnie kojarzy się… hmmm… specyficznie? 😉

Czyżby to był kotek?

(dodam, że na żywo kotek wyglądał bardziej jak TO, niż na fotce ;))

Related Posts

5 komentarzy o “Yyyyyyyyy….

  1. franio pisze:

    kocioprąciożyrafa! 😀

    1. marisella pisze:

      No żyrafy to ja tam nie zauważyłam, ale w sumie faktycznie 😉

  2. Monika pisze:

    Jak powiedziałaś, to faktycznie widzę TO 😀

  3. E_W pisze:

    Mari – ty masz jakąś niesamowitą zdolność przyciągania zdarzeń, które nie mają prawa zdarzyć się innym. A przy tym Twoje opisy owych „spotkań 3 stopnia” są ucztą dla ducha 😉

  4. Naila pisze:

    Kwiatkowe TO, na dodatek z uszami… uhym.. masz dziewczyno wprawę 😉 Cóż, natura jest inspiracją nie tylko w sztuce artystycznej..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *