...po służbistkę ;), Biżu-wyjazdy i biżu-zloty, Od ekshibicjonistki..., Od kuchni, czyli z warsztatu :)

W drodze do Sarenkowa! :)

Wypoczynek w Sarenkowie

Kto mnie dobrze zna, ten wie, że ja się nigdy nie nudzę 🙂 Jestem z tych, co to zawsze sobie znajdą zajęcie i nawet jeśli mają na tramwaj czekać 10 minut, to prędzej przejdą się na kolejny przystanek, żeby wsiąść dokładnie do tego samego wagonu, co na wcześniejszym, niż po prostu usiądą pod wiatą na ławeczce i będą czekać nie robiąc nic.

W drodze też typ taki jak ja nie ma lekko. W autobusach to łatwizna – można poczytać książkę i nie mieć poczucia marnowania czasu 🙂 Gorzej już jednak z trasami dłuższymi. W busach z mojego wiejskiego azylu do miasta zwykłam w trasie porannej robić makijaż, żeby nie tracić cennych minut, które w domu mogę przecież wykorzystać lepiej 🙂 Kierowcy już nawet przywykli i tylko przez CB pytają tych bliżej cywilizacji, czy w strategicznych miejscach są korki, bo jeśli tak, to zawsze podpowiedzą, żeby poczekać do wtedy z tuszowaniem rzęs, nie ma sensu robić tego na wybojach 😉 (choć nie myślcie, że tej sztuki nie opanowałam, ba!)

A co w trasie jeszcze dłuższej? Chyba nie trzeba długo myśleć 🙂 Rzecz jasna, że biżuteria 😀
Gdy tylko mam do pokonania paręset kilometrów i wiem, że czeka mnie przynajmniej godzina w pociągu, zawsze zabieram ze sobą jakąś robótkę. Najczęściej jest to coś wyplatanego, bo tym można się zająć na stosunkowo długo przy dość małej ilości bambetli do zabrania 🙂 Ot, kilka garści kryształów, żyłka i ciut srebra, nożyczki, pęseta i w drogę! 🙂

Strategicznie spakowaną puszkę z niezbędnikami zabrałam też oczywiście pod Suwałki, gdzie w cudownej głuszy pod koniec czerwca odbył się zlot twórców Trendymanii 🙂

Droga do Sarenkowa

Oczywiście możecie uznać, że jechać z Krakowa za Sejny na weekend, gdzie telepie się cały dzień i wraca drugi dzień, żeby w międzyczasie sobotę spędzić w cudnym towarzystwie, to objaw lekkiej choroby umysłowej, ale słowo Wam daję, nie żałuję ani chwili, bo i w pociągu do Warszawy boki zrywałam nieustannie, i w dalszej trasie tam i z powrotem, w towarzystwie Marceli KrukowieckiejHebbe i AsiaWuRysuje było mega-nie-do-zapomnienia :)))
Zresztą, czy ktokolwiek spodziewa się po mnie, tak po prawdzie, trzeźwego myślenia i zdrowia na umyśle? Jakoś nie sądzę 😉

Tak czy owak, w drodze na zlot zabrałam się do intensywnej pracy, którą zaplanowaną miałam już zawczasu. Kiedyś bowiem, dawno, dawno temu, inspirując się pracami mojej guru Swarko-wyplatankowej, Kasi,  popełniłam takie oto kolczyki z kwiatuszkami:

.

i bardzo, ale to bardzo zachciało mi się zrobić podobne, ale w kolorach 🙂

Rozsiadłszy się za fotelem kierowcy:

.

zabrałam się do pracy nad wyplataną częścią wersji w wiosennej żółci Jonquil:

oraz intensywnej fuksji:

Potem w moje łapki trafił zgaszony niebieski Montana i tu doszłyśmy, z siedzącą obok mnie i doradzającą mi intensywnie Marcelą, że dobrze by też wyglądał taki kolczyk odwrotnie, nie z gronkiem na łańcuszku, a z łańcuszkiem ponad kwiatkiem, a za to w z wykańczającą go kropelką u dołu 🙂 Słowa wcieliłam w czyn:

z rozpędu także w wersji złocistej, w sam raz do ślubnej sukienki w ecru 🙂

Z naszyjnikiem 🙂

Potem wyplotłam jeszcze stokrotkę do wisiorka, który stał się uzupełnieniem tych najpierwszych kolczyków:

.

i na tym pracę zakończyłam 🙂

A sam zlot? Był CUDOWNY! Wspaniałe, megazdolne dziewczyny z Trendymanii, ich równie fantastyczne drugie połowy, roztapiający serca Macho:

Fot. Hebbe

cisza, spokój, lasy w Dolinie Sarenek,

Fot. Hebbe

kąpiel w jeziorku,

Fot. Hebbe

wypad na grzyby, których nie było, sauna w radzieckiej przyczepie

Fot. Hebbe

apartament Organic dla wybranych 😉

Fot. Kasia Grynda

komary, które gryzą tylko do 22iej, wieczorne ognicho z opowieściami o budzącej grozę rwącej rzece w krakowskim Parku Wodnym,

Fot. Hebbe

i poranne mleko od krowy – bezkonkurencyjny wypoczynek i bardzo naładowane akumulatorki 🙂

Iza, Paweł, Margita, Szymon, Marcela, Ewa, Asia, Ania, Kasia, Bożenka, Konrad, druga Iza, Marcin – bardzo, bardzo Wam dziękuję! 🙂 Jesteście niesamowici i fantastycznie się z Wami bawiłam 🙂 Do zobaczenia 🙂

Related Posts

2 komentarze o “W drodze do Sarenkowa! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *