...po służbistkę ;), Na specjalne zamówienie - realizacje indywidualne :), Od ekshibicjonistki..., Prezenty, wymianki i candy

Przepis bardzo szczegółowy, czyli Klient wyjątkowo marudny ;)

Projekt kolczyków Sadowszczaka

Tak, zdarzają się czasem tacy. Tacy, co to sami nie wiedzą czego chcą, zmienią zdanie milion razy na minutę i człowiek sto lat myśli o projekcie dla nich, a oni dalej chcą coś zmienić, ulepszyć i poprawić. Mija rok, a sprawa dalej nie ma szczęśliwego finału i nawet się ku niemu nie zbliża!

No dobrze, pisząc, że się tacy „zdarzają”, trochę się rozpędziłam. Raz mi się taka Klientka zdarzyła. Za to egzemplarz z niej był wyjątkowy! 😉

Historia zaczęła się, gdy na aukcję na rzecz Meli przeznaczyłam kolczyki Adora swojego autorstwa. Wylicytowała je za całkiem przyzwoitą kwotę, po czym stwierdziła, że wszystko to bardzo pięknie, ale dużych ślubnych kolczyków to ona zdecydowanie nie ma do czego i z jakiej okazji założyć.

Jako biżuteryjka ugodowa zaproponowałam więc, że dobrze, że zrobię je zatem w innym kolorze, może być? Będą duże, ale nieślubne.

„To ja chcę zielono-fioletowe, ten fiolet jaśniejszy i ciemniejszy i żeby powstał efekt subtelnego cieniowania”

No żesz w mordkę jeżozwierza!

Ale dopszzz… Klient nasz pan, niech tam. Jeśli o mnie idzie, mogę zrobić nawet żółto-buraczkowe z brunatną obwódką wokół, tylko skąd wziąć na to materiały? O ile Swarovskie w zieleni i dwóch odcieniach fioletu to nie problem (miałam nawet jasno określone, że ma to być Olivine, Amethyst i Light Amethyst), o tyle z towarzyszącymi im japońskimi koralikami Miyuki już tak łatwo nie jest, bo nawet w Stanach ciężko mi było trafić na właściwe. Sprowadziłam to, co najbliższe było ideałowi i byłabym się zabrała za plecenie Adory w fioleto-zieleniach, gdyby nie to, że przez ten czas pierwotna koncepcja uległa zmianie 😉

Teraz Klientka zażyczyła sobie nie Adorę, lecz Abril. Na szczęście w tym samym zestawie kolorystycznym, tylko nie z kropelką, a brioletką. „Albo nie, z kropelką”. „Albo nie, z brioletką”. „Albo wiesz co? Daj jednak kropelkę!” 😀

Problem pojawił się natomiast inny – do kolczyków Abril potrzebuję małych, 3-milimetrowych kryształków, które u nas we właściwym kolorze są nie do zdobycia. Normalka 😀 Sprowadziłam więc zielone trójeczki z drugiego końca świata, ale kolczyków się zrobić nie dało, bo Miyuki okazały się nieodpowiednie – okrągłe z linii Rocailles jednak nie sprawdzały się w tym wzorze, a kanciastych z linii Delica w tych odcieniach niet.

Za prosto by było 😉

Wyjaśniłam w czym rzecz, przedstawiłam możliwe warianty alternatywne. Stanęło na czerni z fuksją. „Czerń z fuksją to będzie to!” No to kałabanga! Miyuki Delica w fuksji i czerni mam, bicony Swarovskiego mam… Hmmm… mam?
Nie mam!
Nie mam przecież tych nieszczęsnych 3-milimetrowych! Zamówiłam je więc z… Tajlandii, a zaraz potem przyszło mi jeszcze do głowy zapytać, jak się mają w kolczykach oba kolory rozkładać, czyli szczegółowo – które koraliki mają być różowe, a które nie. Co do sztuki.

„Oj wiesz, u góry fuksja, na dole czarne” – usłyszałam, ale na takie to ja już się nabrać nie dam, o nie. Konkrecik proszę 😉

Klientka przyparta do muru przysłała mi szczegółowy, w pełni profesjonalny projekt:

Projekt kolczyków

.

😀 😀 😀

Gdy tylko małe Swarki do mnie dotarły zabrałam się do pracy i wreszcie – WRESZCIE – skończyłam to, z czym się tak długo mozoliłam! Aż sama nie mogłam w to uwierzyć, finito! I Klientka nawet zadowolona!

Wprawdzie zdążyła mi zabrać kolczyki zanim cyknęłam im zdjęcie, zrobiłam jednak za jej zgodą drugą parę i sfotografowałam sama 🙂

Kolczyki srebrne Swarovski Jet i Fuchsia

Te powyżej, które znajdziecie w moim butiku, nie są identyczne jak projekt, różnią się jednym detalem, ale mnie osobiście tak własnie leżą bardziej 🙂

Srebrne kolczyki Swarovski - Fuchsia i Jet

.

A Klientka? Niby powinna być anonimowa, ale myślę, że nikt tak jak ona nie zasługuje na wymienienie z imienia i nazwiska. Niech świat pozna, kto jest tym niebywałym marudą – Agnieszka Sadowska, znajoma biżuteryjka, do której możecie wpadać po srebrne retro-śliczności 🙂 Nie zapomnijcie jej tylko odpowiednio pomękolić!

Related Posts

6 komentarzy o “Przepis bardzo szczegółowy, czyli Klient wyjątkowo marudny ;)

  1. Ja tam z tą Sadowską mam same dobre doświadczenia 🙂 Nie marudzi, na wszystko się zgadza 🙂

  2. Naila pisze:

    Buchacha! Klientka super, kolczyki też!
    A ja zostaję wesoła.. :]

  3. maueczarne pisze:

    Dobre dobre 😀

    Ja miałam już 2 takie klientki. Cierpliwość mam sporą, ale czasami już mi jej brakowało. Projekty skończyłam i nic mnie tak nie cieszyło jak właśnie finał. Oczywiście są to dwie znajome… 😉

  4. marisella pisze:

    Kamyk – widocznie wie, że Tobie nie może podskoczyć, bo scrapów sama sobie nie zrobi 😛

    Maueczarne – finał nie zawsze jest finałem. Ja wczoraj wstawiłam podobne kolczyki w innych kolorach i wiesz co usłyszałam? „A mogę wymienić tamte na te fioletowe?” ;))))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *