WOŚP i inne biżu-akcje

I słoik potrafi mieć serce! :)

Słoik z sercem

Czyli parę słów o tegorocznym wielkim finale akcji Biżuteryjki dla WOŚP 🙂

Kiedy inicjowałam ją lata temu, bo to już nasza 4. edycja, nie miałam pojęcia, że przerodzi się w coś tak ogromnego, że sama dowodzeniu nad tym potworem nie sprostam!

Dlatego, jak już rok temu zapowiadałam,  w tym roku wprawdzie abdykowałam ze stanowiska głównodowodzącego, ale zastąpił mnie cały zgrany team, rój pracowitych pszczółek-koordynatorek, który naszą coroczną akcję zorganizował po raz kolejny <3

Ja tym razem wzięłam w niej udział tylko jako szeregowa uczestniczka w kilku wyjątkowych projektach 🙂

W tym, który towarzyszy nam od samego począteczku, czyli w bransoletkach z charmsami w kształcie serca, udzieliłam się wykonując dwie bransoletkowe bazy oraz charmsik z bursztynem 🙂

Tradycyjnie, w którymś z moich elementów nie mogło zabraknąć… księcia 🙂 Dwa lata temu przysiadł na białej perełce, czekając na pocałunek ukochanej, rok temu wziął sprawy w swoje ręce, wpadając w niezłe tarapaty podczas ratowania księżniczki, a w tym, zmęczony ciągłymi staraniami, postanowił przysiąść tuż przy zapięciu delikatnej bransoletki. Kto wie – może ktoś zupełnym przypadkiem, ujmując alabastrową dłoń damy, pocałuje także żabkę w łapkę? Wszak jeśli nie siłą, to sposobem. Tym razem musi się udać! 🙂 🙂

Bransoletka Love is in the airBransoletka z moją bazą prezentuje się tak:

Love is in the Air

i można ją wylicytować o tutaj: KLIK!

Drugą bazę do bransoletki przygotowałam, kierując się przewodnim tematem „Piraci z Karaibów” 🙂 Przyznaję, że mogło mnie nieco ponieść z szerokością, ale nie potrafiłam się oprzeć fantastycznemu tutorialowi od Deb Roberti (polecam!). Narychtowałam więc ponad 20 pięknych, naturalnych, czarno-grafitowych pereł, tyle samo popielatych perełek Swarovskiego, górę koraliczków Superduo oraz Toho, a potem zabrałam się za wyplatanie 🙂

Bransoletka Piraci z KaraibówJeśli macie na całą bransę ochotę, możecie ją wylicytować o tu tu: KLIK!

No i charms! Charms swoją historię zaczął już w marcu zeszłego roku, kiedy wybrałam się na Amberif, czyli największe targi bursztynu. Jak samo określenie wskazuje, nie sprzedają tam raczej po sztuce, tylko na wory 😉 ale ja, kiedy zobaczyłam serduszko bursztynowe, od razu pomyślałam o naszej akcji i postanowiłam negocjować 😉 Tym sposobem, po moich długich namowach na odsprzedanie mi jednego jedniusieńkiego, po opowiadaniu o niezwykłości naszej akcji i tysiącu argumentów od czapy, Pan ze stoiska z bursztynowymi serduszkami wyjął je spod lady, dał mi i powiedział, że mam sobie już odejść w pokoju (w domyśle: i nie zawracać mu d*py ;))

W ten oto sposób wyżulowałam bursztynik do charmsa 😀

Postanowiłam więc wbić się z nim w aktualne trendy, i podejmując popularny temat słoików 😉 przygotowałam dla serduszka szklany słoiczek ze srebrną nakrętką 🙂

Bursztynowy charms z sercemRazem z resztą pięknych charmsów, mój słoik z sercem można wylicytować tutaj: KLIK!

Ale to jeszcze nie koniec!

Poproszona o metaloplastyczne wsparcie, nieco pomogłam dziewczynom tworzącym męską bransoletkę wyplataną z drobnych koralików we wzór moro i spłodziłam do niej srebrne końcówki 🙂

Srebrne wykończenie bransoletki męskiej moroMęska bransoletka moroDo wylicytowania tutaj: KLIK!

Przygotowałam też jeden z elementów królewskiej kolii Queen Elisabeth – sutaszowej, z najszlachetniejszymi kamieniami 🙂

(tu do wylicytowania: KLIK!)

a pięć moich koralikowych krążków znajdziecie w niesamowitej… lampie 🙂 Ten, kto wpadł na pomysł stworzenia takiego gigantycznego projektu z miniaturowych koraliczków (mają raptem po 1,5 mm!) rękami rękodzielniczek musiał być szalony, ale w tym szaleństwie jest metoda – lampa wyszła przepięknie! 🙂 (licytacja tu: KLIK!)

A na koniec naszyjnik, który ma dla mnie w tym roku największe znaczenie.

Non Omnis Moriar.

Naszyjnik, który rozpoczęła szyć z sutaszowych pasm moja koleżanka, Aga Jędrusińska. Obszyła nimi piękny kamień, a w pracy zostawiła wbitą igłę, aby była pod ręką, gdy do niej wróci.

Nigdy nie wróciła.

Nasza Aga umarła niespodziewanie na zapalenie mięśnia sercowego. Wciąż trochę to dla nas nie do wiary, że jednego dnia gadała z nami o wyciąganiu przygarniętej koteczki zza sterty desek, wymieniała się przepisami na ogórki i cieszyła z zamieszkania w nowym domu, a nieco ponad tydzień później mogliśmy tylko próbować godzić się z jej odejściem.

Aga brała udział w naszej akcji od samego począteczku, gdy było nas tylko kilkanaście, tworzących pierwsze bransoletki z charmsami. Co rok tworzyła coś dla Wielkiej Orkiestry. Nie wyobrażałyśmy sobie, żeby tym razem miało jej zabraknąć i postanowiłyśmy w zaprzyjaźnionym gronie dokończyć naszyjnik, który zaczęła szyć. Podarowany przez jej męża zaczątek

Początek naszyjnika Agipodróżował po całej Polsce, rozkwitając u każdej z osób, która wzięła go w swoje ręce.

Po zakończeniu swojej drogi wyglądał tak:

A igła, którą Aga zostawiła wbitą w sutasz, oprawiona w srebro, stała się sercem przepięknej, haftowanej ćmy na naszyjniku.

Moją rolą było wykonanie zapięcia.

Wzięłam zdjęcie, które Aga wykonała zaraz po przeprowadzce do swoich ukochanych Bab, do nowego domu (zawsze mówiła, że będzie babą z Bab :)) – wrzuciła je kiedyś na FB z notatką „Wstajemy, słońce i ja”. Oprawiłam je w srebro, utrwaliłam pod żywicą i ukryłam pod nim haczyk.

Przepiękną sesję fotograficzną, nad którą niejedna łza mi z oczu poleciała, wykonała dla nas niezrównana Anita Suchocka i jej zespół: Ewelina Pocztarska, Sylwia Drożniak, Ola Oblicka oraz Gosia Motas.

Ten niesamowity naszyjnik chciałaby chyba zatrzymać każda z tworzących, ale pragniemy, aby przyniósł on światu jeszcze coś dobrego. Dlatego właśnie wspomoże WOŚP, a licytować można go tutaj: KLIK.

 

Wszystkie tegoroczne aukcje znajdziecie natomiast tu tu: KLIK!

Zapisz

Zapisz

Related Posts

4 komentarze o “I słoik potrafi mieć serce! :)

  1. Anna pisze:

    Trafiłam na tę stronę przez aukcję charytatywną zakładki, którą podarowała Pani fundacji Kocia Łapka. Jeszcze nie rozejrzałam się porządnie po blogu, ale przeczytałam ten wpis. Piękne prace, ale na naszyjnik Non Omnis Moriar brak słów. Piękny to zdecydowanie za mało. Każdy szczegół jest przemyślany, jak umieszczenie fotografii w albumie. To wspaniałe, że dokończono tę pracę, i że znalazło się w niej miejsce na igłę. Non Omnis Moriar!

    1. marisella pisze:

      Ach właśnie… skoro już o Kociej Łapce mowa… 🙂 Podrzucę link do licytacji ostatniej zakładki, może ktoś się skusi? 🙂
      http://charytatywni.allegro.pl/aluminiowa-zakladka-kocie-motto-unikat-kocia-lapka-i1389687

      Co do sedna – to prawda, że ten naszyjnik jest wyjątkowy, dla mnie to był niesamowicie emocjonalny projekt. A okazuje się, że to jeszcze nie będzie koniec historii związanej Non Omnis Moriar 🙂 – ona chyba faktycznie nigdy nie umrze…
      Ale tym napiszę niebawem, gdy już wszystko będzie dopięte na ostatni guzik 🙂

  2. Jubiler Marcin pisze:

    Niesamowite projekty, super zdjęcia i szczytny cel – czego chcieć więcej?! Jedynie tego, żebyś w przyszłym roku również pojawiła się na WOŚP!

    1. Marisella pisze:

      Dzieki! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *