Pielęgnacja biżuterii

Jeśli lubisz srebrną biżuterię, wiesz już zapewne, że oprócz bycia piękną – bywa też kapryśna. Znajdujesz na dnie szkatułki dawno zapomniane kolczyki, a one zamiast błyszczeć – pokryte są czarnym nalotem. Odwieszasz w łazience łańcuszek, a po paru tygodniach pojawiają się na nim brunatne plamy…

Zastanawiasz się, co jest nie tak? A może myślisz, czy to aby na pewno było srebro?

Spokojnie, to normalnie!

Dlaczego właściwie srebro ciemnieje?

Tak to już po prostu jest 🙂

To czysta chemia wcielona w życie 🙂

Prawdziwe srebro zawsze ciemnieje, bo reaguje ze związkami siarki obecnymi w powietrzu. To one tworzą na powierzchni biżuterii warstwę siarczku srebra, przez który srebro najpierw staje się pożółkłe, potem brunatne, a na koniec – kompletnie czarne.

Chcesz się przekonać? Włóż srebrny biżut do woreczka ze świeżo ugotowanym żółtkiem jaja na twardo – zobaczysz, że praktycznie na drugi dzień będzie widać ten efekt (bo żółtko też ma siarkę).

Ponieważ w ciemnieniu srebra swój wielki udział ma właśnie zawarta w powietrzu siarka, siłą rzeczy srebro ciemnieje bardziej w mocniej zanieczyszczonym środowisku. W mojej krakowskiej Nowej Hucie to kwestia tygodnia, kiedy zauważa się problem z czernieniem srebra, podczas gdy moja przyjaciółka mieszkają w sercu roztocza ma w łazience wieszaczki, na których miesiącami wisi jej biżuteria ze srebra i kompletnie nie widać, aby coś jej się działo.

A co poza siarką? 

Na ciemnienie srebra mogą także wpływać wilgoć, kosmetyki i chemia gospodarcza, trzeba więc pamiętać, aby zdejmować
biżuterię przed kąpielą i zakładać już po wchłonięciu balsamów oraz aplikacji perfum.
Oraz, aby odpowiednio rzadko sprzątać 😉 A jeśli już – to bez biżuterii.

Zdejmując biżuterię do cięższych prac zapobiegniesz przy okazji jej porysowaniu. Srebro to dość miękki metal, nie ma co narażać go na przesadne stresy 😉

Celowe czernienie srebra? Sabotaż?

Poniekąd 🙂

Czasem czernienie srebra to celowy zabieg. Nazywany jest on oksydowaniem i sama stosuję go, gdy ciemny odcień srebra wybitnie współgra z projektem – jest taki surowy albo mhhhhoczny 😉

Po oksydowaniu czasem czarny jest cały przedmiot, a czasem czerń kryje się tylko w zagłębieniach, uwypuklając rzeźbę elementów.

Celowe oksydowanie srebra pod względem chemicznym odbywa się tak samo, jak naturalne ciemnienie srebra, tylko nie trzeba w tym celu przeprowadzać się do Nowej Huty i czekać miesiąc, więc jest ciut łatwiej 😉 Po prostu zanurza się biżuterię w specjalnym płynie, który śmierdzi jak koktajl z jajek na twardo i Huty Zygmunt w Bytomiu 😉 i po sekundzie wyciąga się srebro całkiem czarne 🙂

A gdy się chce tę czerń mieć tylko w zagłębieniach, trzeba ją wypolerować z części wypukłych – taka zabawa w kotka i myszkę, choć efekt wart zachodu.

Ale to taka tylko ciekawostka z warsztatu 🙂

Jak zapobiegać ciemnieniu srebra?

Nosić!

Moja mama zawsze mówiła (bo tak mówiła i babcia), że srebro noszone nie ciemnieje. To tylko pół prawdy, jak to z wieloma mądrościami ludowymi bywa – coś jest na rzeczy, ale nie do końca.

Biżuteria, której używamy, także pokrywa się ciemnymi siarczkami srebra, ale nosząc ją, na bieżąco ścieramy tę czerń o skórę i ubrania.
To takie codzienne polerowanie 🙂

A co jeszcze można zrobić, aby uchronić srebro przed czernieniem?

Mądre przechowywanie

Biżuteria trzymana w bajecznych szkatułach lub eksponowana na uroczych wieszaczkach wygląda zachwycająco, ale to nie najlepszy pomysł, jeśli chcemy uniknąć jej ciemnienia. Jeśli jest na powietrzu – będzie czernieć.

Jubilerskie pudełeczka będą lepsze, bo trochę ograniczają dostęp powietrza, ale też nie idealne. Do tego bywa, że do ich produkcji używane są kleje, które wchodzą w reakcje ze srebrem i przyspieszają jego ciemnienie.

To brzmi jak niezła abstrakcja – produkować pudełeczka do biżuterii, które sprzyjają jej ciemnieniu, ale zdarzyło mi się już reklamować partię wyściółek (gąbeczek), przez które biżuteria do Klientek docierała kompletnie czarna (wyczarczył dzień-dwa w transporcie…)

Co więc sprawdzi się najlepiej?

Możesz mi nie wierzyć, ale tu najlepszym przyjacielem będą zwykłe woreczki strunowe!

Po włożeniu do nich biżuterii wystarczy usunąć jak najwięcej powietrza, zamknąć i umieścić w szkatułce.

Woreczek strunowy nie tylko zapobiegnie tworzeniu się siarczków srebra, bo zwyczajnie nie wpuści powietrza, ale także uchroni błyskotki przed porysowaniem się od siebie nawzajem 🙂

Jak czyścić srebrną biżuterię?

Kiedy jubiler lub zwykła bizu-babka, jak ja, lutuje biżuterię palnikiem, ona momentalnie robi się czarna (temperatura kilkuset stopni przyspiesza reakcję :)) i żeby doprowadzić ją do stanu używalności, czyli wyczyścić ten czarny nalot – zwyczajnie wrzucamy ją do kwasu 😀

To jednak metoda umiarkowanie bezpieczna (tak dla biżuterii, bo kamienie mogą ucierpieć, jak i dla wrzucającego, gdy nie zna odpowiednich zasad BHP przy tym ;)) oraz rodzi problemy z utylizacją takich kwasu (bo firmie łatwiej zlecić utylizację, niż zwykłemu człekowi), dlatego raczej jej nie polecam.

Są równie dobre metody do zastosowania w domowych warunkach 🙂

 

Mydło wszystko umyje…

Tak, wiem. Dopiero co pisałam przecież, aby unikać chemii.

Ale na biżuterii w ciągu dnia osadza się nasz pot i (ojć! nie dla wrażliwców!) martwy naskórek, więc raz na jakiś czas warto umyć ją wodą z delikatnym mydłem, a następnie szybko i dokładnie osuszyć miękkim ręcznikiem lub bawełnianą ściereczką. A gdy już wyschnie – siup do woreczka strunowego oczywiście, aby nie ciemniała 🙂

A co z pastą do zębów?

To zdecydowanie mit, który warto obalić.

Nasze babcie czyściły biżuterię szczoteczką i pastą do zębów, ale czasy były inne, inne były pasty do zębów i wreszcie inne były alternatywne możliwości.

Pasta do zębów może i zetrze czarne siarczki srebra, w końcu sprawdzała się przez dekady, ale przy okazji przyczyni się do powstania setek malusich rys na powierzchni, biżuterii (bo w końcu nawet delikatne pasty są lekko ścierne – mają ostatecznie ścierać osad z zębów, w założeniu), przez co srebro nie tylko nie będzie już tak błyszczące, ale i… jeszcze szybciej pociemnieje w przyszłości.
Taka już jego natura, że matowe czy porysowane czernieje szybciej, niż gładkie, zostawmy więc pastę do zębów w spokoju.

Są lepsze metody! 🙂

Prawie jak morze, czyli solne SPA

Czarnego osadu ze srebra z łatwością pozbędziesz się na przykład umieszczając biżuterię na parę minut w specjalnej kąpieli z wody, soli i folii aluminiowej 🙂

Przepis?

W ciepłej wodzie rozpuść maksymalnie dużo kuchennej soli (woda może być gorąca – wtedy więcej soli się rozpuści, ale ostudź ją potem nieco przed całą akcją), umieść na dnie naczynia pomiętą folię aluminiową (mniemy ją po to, aby weszło jej powierzchni więcej, niż na gładko – pamiętaj tylko, aby pomiąć ją dość luźno, nie w zbitą kulkę :)), a potem zanurz biżuterię.

Po paru chwilach zauważysz, że ciemny nalot sam grzecznie znika.

Teraz bardzo dokładnie wypłucz biżuterię, aby nie została na niej sól, wysusz starannie i noś z radością 🙂

Zabieg nie szkodzi biżutkom, więc można go powtarzać w sumie do woli 🙂

Czyszczenie srebrnej biżuterii – co zamiast soli?

Jeśli nie masz ochoty na tworzenie kuchennego laboratorium, możesz skorzystać z gotowych płynów czyszczących w formie kąpieli do srebra. Są wielokrotnego użytku, a kupisz je za paręnaście złotych u każdego jubilera, a niebawem będą dostępne też u mnie, abyś nie musiała biegać po mieście 🙂

Jak to działa?

Odkręcasz buteleczkę i zanurzasz w specyfiku biżuterię, a gdy zadzieje się magia, wystarczy już tylko wypłukać dobrze pozostałości płynu pod bieżącą wodą i cieszyć się efektem.

To działa trochę jak to zanurzanie w kwasie, tylko jest znacznie delikatniejsze i dodatkowo nabłyszcza biżuterię, zamiast ją przymatowić (jak to robi kwas właśnie :))

Ale uwaga na kamienie!

Fundując swojej biżuterii kąpiel pamiętaj, że to metoda dobra dla błyskotek bez kamieni lub z kamieniami odpornymi na działanie takiej chemii.
Kryształom Swarovskiego, agatom czy onyksom nic się nie stanie (testowane!), ale już naturalne perły
czy koral źle znoszą takie zabiegi, podobnie jak wszelkie farbowane howlity czy hematyty z metalicznymi powłokami.

Jeśli nie wiesz, czy możesz kąpać swoją biżuterię, po prostu zapytaj jej twórcę 🙂 Po to jesteśmy, aby wiedzieć i doradzić, a w razie wątpliwości – nam będzie łatwiej zrobić próbę na samym kamieniu, który możemy mieć w zapasach, aby sprawdzić, niż Tobie ryzykować życie gotowej biżuterii 🙂

Jeśli nie kąpiel do srebra, to co?

Metodą czyszczenia srebrnej biżuterii, którą zawsze polecam najbardziej, jest zwykłe polerowanie. Takie przyziemne, bez magii, chemii i efektownych wybuchów, ale skuteczne i bezpieczne 🙂
Wymaga chwili cierpliwości, ale za to nie zrobi niczego złego kamieniom, nie usunie ciemnego zabarwienia w specjalnie
zaoksydowanych zagłębieniach rzeźbionej biżuterii, a do tego bajecznie wybłyszczy precjoza 🙂

Czego chcieć więcej?

Czym polerować srebrną biżuterię?

Ciemny nalot ze srebra wypolerujesz tak naprawdę każdą miękką szmatką – bawełnianą piżamką czy flanelową koszulą 😉

Jeśli chcesz dokonać dzieła szybciej, możesz skorzystać ze specjalnych ściereczek do biżuterii – są mięsiste, mieciutkie i nasączone bezpiecznym środkiem, który ułatwia zadanie.

Nie masz ściereczki do srebra? Zajrzyj do pudełka! 🙂

Jeśli chcesz sprawdzić działanie ściereczki do czyszczenia srebra – zajrzyj do pudełeczka, w którym otrzymałaś biżuterię ode mnie. Pod wyściółką (gąbką) znajdziesz malutką szmatkę do czyszczenia swojego nowego biżuta i mały woreczek strunowy do jego przechowywania.

Wiem jak to jest, gdy Gwiazdka (Gwiazdor? Mikołaj? Dziadek Mróz? toż to u każdego inaczej :)) przynosi pod choinkę zabawkę, ale bez baterii, których nie da się dokupić przez dwa kolejne dni 😉

Dlatego dorzucam do wysyłanej biżu ten strunowy woreczek, bo to głupotka, a mimo tego – jeden zazwyczaj trudno kupić, jeśli się akurat nie ma 🙂 I mini-ściereczkę, tak na próbę.

Jeśli Ci się sprawdzi, większą wersję zawsze będziesz mogła nabyć w moim sklepie przy okazji innych zakupów 🙂

Zdradzę Ci, że te ściereczki są u mnie na porządku dziennym i nie wyobrażam sobie bez nich życia wśród takiej masy srebra.

Podobnie jak bez woreczków strunowych – wyobrażam sobie, że trzymając biżuterię bez nich, pół życia musiałabym spędzać na czyszczeniu sklepowych zapasów biżuterii 🙂