...i inne opowieści dziwnej treści :), Od ekshibicjonistki...

Spowiedzi Mariselli część druga :)

kule

Skoro już zaczęłam się tłumaczyć, wypadałoby skończyć 🙂 Wczoraj przyznałam się już do długiej przerwy we wstawianiu nowości do butiku i w szeroko rozumianej aktywności w sieci. Dzisiaj przyznam się wiec, jakie są jej przyczyny (bardzo pokrótce :))

Po pierwsze, w kwietniu udało mi się obronić pierwszą pracę magisterską pod jakże pasjonującym tytułem Syntaktyczna funkcja przypadków i przyimków w Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza na tle XIX-wiecznej normy języka polskiego. Nie muszę chyba dodawać, że zrobiłam to po przekroczeniu wszelkich możliwych terminów i granic przyzwoitości 😉 Miałam jednak promotorkę-anioła, którą stać było nawet na dość przekonujące sprawianie wrażenia, że rozumie moją sytuację i nie jest to dla niej żaden problem, że kończę pisać pracę w momencie, gdy większość moich znajomych z roku ma już roczny staż pracy w zawodzie i powoli przygotowuje się do awansu. 😉

Ale ale, wróćmy do tej części, w której chwalę się sukcesami, nawet jeśli tylko wątpliwymi. No więc, moi drodzy, jakby tego było mało, w lipcu obroniłam druga pracę magisterską i w ten sposób stałam się oficjalnie Wolnym Człowiekiem (w skrócie: WC :D), nie dręczonym już przez wizje kończenia kolejnych rozdziałów, uzupełniania bibliografii, wymyślania tabelek, tłumaczenia się z opóźnień, produkowania przypisów i poszerzania marginesów celem zwiększenia ilości stron wszystkonibymającej pracy 😉

Obłęd się skończył, ale wolnym czasem nie nacieszyłam się zbyt długo, bo przecież mówimy o lecie, czyli samym środku sezonu ślubnego, który w tym roku dostarczył mi miliona pracy i stu milionów zamówień. To był tak dziki (ale przyjemny!) amok, że nawet nie zauważyłam, kiedy zrobił się wrzesień.

W międzyczasie nie obyło się oczywiście bez dodatkowych atrakcji w postaci pogłębienia się alergii i astmatycznych przypadłości  oraz świeżutkich nabytków w postaci AZS (ależ to marne choróbsko, głowa mała…) i… skręconego kolana w komplecie z zerwanym wiązadłem (nie muszę chyba tłumaczyć, ile czasu zabierają zakończone niepowodzeniem próby leczenia się na koszt NFZ…). A wszystko to przeplatane tysiącem rodzinnych kłopotów, intryg i wydarzeń, przy których fabuła Mody na sukces wydaje się krótka i nieskomplikowana 😉

Właśnie z tych wszystkich powodów Kopalnia srebra zwolniła obroty – zarząd zwolniłam, górników wysłałam na urlop, ale teraz mam nadzieję z powrotem przyspieszyć. Trzymajcie kciuki, żeby mój entuzjazm z czasem nie oklapł! 🙂

Doprawdy mało istotne zdjęcie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *