...po służbistkę ;), Biżu-wyjazdy i biżu-zloty, Eksperymenty i porażki, wyzwania i joint venture ;), Od ekshibicjonistki..., Prezenty, wymianki i candy

Spotkaniowo-prezentowo :)

Malowanie szklanek

Komu się zdaje, że biżuteryjki tworzą środowisko przesycone sączącym się zewsząd jadem, dziką konkurencją i rozpychaniem się łokciami, ten powinien wiedzieć, że w błędzie jest przeokrutnym. Prawda bowiem jest taka, że dziewczyny, które znam, to osoby, na które nie tylko można bezwzględnie liczyć, ale zwyczajnie aż chce się z nimi iść konie kraść 🙂

Na gruncie prywatnym widujemy się nie od dzisiaj, a szczególnym rodzajem spotkań są nasze od ponad roku już organizowane comiesięczne zloty twórcze. Sam ich pomysł zrodził się na zwykłym plotkowym sabacie u Gagatki 😉 Kiedy zostałam u niej już tylko ja (jako że mieszkałam najbliżej ;)), chcąc koniecznie troszkę z nią powrappować, uznałyśmy, że trzeba nasze babskie spotkania prowadzić cyklicznie i coś na nich, oprócz gadania, robić 🙂

W ten sposób powstała główna idea, zgodnie z którą raz w miesiącu jedna z nas zaprasza do siebie całą resztę i przygotowuje projekt, który wykonamy, niby każda z osobna, a jednak razem 🙂 Ponieważ pracujemy w najprzeróżniejszych technikach, zawsze jest ciekawie, zawsze jest się czego nauczyć, zawsze jest wesoło i zawsze, ale to zawsze, kończymy meganaładowane pozytywną energią 🙂 No i objedzone, bo biżuteryjki, oprócz wyżywania się twórczego w pracowni, świetnie gotują, i o ile początkowo spotkania odbywały się według schematu: siadamy, jemy, robimy, robimy, robimy, o tyle ostatnio coraz częściej schemat zmienia się w: siadamy, jemy, jemy, jemy, jemy, a jak starczy czasu to może i coś zrobimy 😉

Spotkania odbywają się zazwyczaj w gronie krakowsko-śląskim i ostatecznie nie tylko biżuterią się podczas nich zajmujemy, bo zdarzało nam się już scrapować u Piechotki:

Scrapowo-biżuteryjne spotkanie u Piechotki

malować szklanki u Kulki

Malowanie szklanek u Kulki

czy szydełkować i… piec chleb u Rudej 😀

A co z naszymi wytworami? Rożnie 😉 Czasem czekają na skończenie, jak mój wisior z pierwszego spotkania u Gagatki, czasem nosimy je z dumą, czasem przeznaczmy na aukcje charytatywne (jak chainmaillowe wytwory dla Meli), a czasem… Czasem ktoś dostaje je w prezencie 🙂

Podczas majowego spotkania u mnie jak zwykle Verha pokazywała nam to i owo w technice chainmaille, efektem czego powstała absolutnie boska bransoleta miedziana, do której Gagatka zrobiła kolczyki. Bransoletę skończyłam po troszę po spotkaniu, a po troszę dwa dni później, podczas improwizowanej drugiej części zlotu, na którą przybyła pewna anonimowa, wcześniej nieobecna biżuteryjka oraz druga pewna. Też anonimowa. Z winkiem 😉

Jedyne zdjęcie, na których wyszłyśmy po ludzku ;)

Wśród śmiechów, chichów, planów stworzenia drożdży żywiących się aspartamem i innych kuriozalnych idei, o których może kiedyś, komplet miedziany został niemal ostatecznie wykończony i niedługo potem poleciał do Kasi, której nieobecność na aktualnych spotkaniach jest wielce usprawiedliwiona 😀

Komplet dla Kasi

Ponoć się spodobał, choć ani ciut mnie to nie dziwi, bo ten wzór Verhy jest fantastyczny, co mówię patrząc na drugą niemal taką samą, tym razem moją własną bransoletkę, która czeka tylko na ozdobienie kuleczkami serpentynitu 🙂

Related Posts

5 komentarzy o “Spotkaniowo-prezentowo :)

  1. Natalia pisze:

    Obecność czy nieobecność raczej? 😉

  2. marisella pisze:

    Hihi, pewnie, że nieobecność 🙂 Już poprawiłam, dzięki! 🙂

  3. Jakie ponoć, jakie ponoć!! To jedyny komplet, którego nie chowam do szkatułki ostatnio, tak często go noszę!

  4. dagmara pisze:

    ale sliczna. jak miałaby się nie podobać. fajne te wasze spotkania. zazdraszczam i podziwiam efekty:D

  5. Kasia (Koralikum) pisze:

    Świetny wpis 🙂
    Mam nadzieję że nadal organizujecie takie spotkania 🙂
    Ja osobiście od roku jestem biżuteryjką i sama chętnie uczestniczyłabym w takich spotkaniach twórczo-relaksujących 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *