...i inne opowieści dziwnej treści :), Od ekshibicjonistki...

Porwanie Baltazara Gąbki, czyli tajemnicze zniknięcie Mariselli

Obiecałam kiedyś, że wytłumaczę się z tego, skąd się wzięło moje zniknięcie wiosenno-letnie. Już nawet zaczynałam sądzić, że uda mi się wywinąć, ale jednak nic z tego 🙂 Okazało się, że moje Klientki i koleżanki nie pozwolą mi spuścić na ten… hmm… incydent 😉 zasłony milczenia i koniecznie chcą wiedzieć, czemu przez dobre pół roku nie napastowałam ich newsletterami. No więc dobrze, obnażę się, co mi tam 🙂

Ale ale, zanim przejdę do rzeczy muszę przyznać, że teorie na ten temat były przednie. Moi bliżsi znajomi strzelali oczywiście pociskami typu: Mari, Ty obiboku, pewnie nie chciało Ci się wziąć do pracy! Nie wiem doprawdy, skąd im się to wzięło 😀

Więcej fantazji przejawiały Klientki bardziej i mniej zaprzyjaźnione – część z nich wysyłała maile wyrażające troskę o mój stan zdrowia (dziękuje!), część pytała o postęp w kończeniu studiów, ale w kilku mailach znalazły się teorie szczególnie warte uwagi.

Jedna miła Pani na przykład sądziła, że moja Kopalnia trupem padła, a ja zwinęłam interes ;), Ania podzieliła się swoim spostrzeżeniem, że nieaktywna jestem już blisko dziewięć miesięcy, więc pewnie jest mnie dwoje, a Pani Marta wysłała mi dramatycznego maila o treści: Proszę Pani, czy Pani może wyemigrowała?? 😀 😀 😀

A więc, proszę Państwa, Nadzwyczajne Biuro Prasowe przy Kopalni Srebra Mariselli pragnie zdementować te pogłoski 😀 Marisella występuje tylko w wersji pojedynczej, choć coraz więcej moim znajomych ostatnio podwójnieje 😉 Mieszkam dalej z tym samym TŻ, czterema kotami i dobermanką w tej samej chatce na kociej łapce. Zieeeewwww… Nuda 🙂 Nie zwinęłam interesu i nie emigrowałam. Ba! Nawet na wakacjach nie byłam!

Co mnie w takim razie zajmowało przez tyle czasu?

Znów się rozgadałam, więc o tym opowiem jutro 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *