...i inne opowieści dziwnej treści :), Od ekshibicjonistki...

Popiełuszki nie poliżę!

popieluszko

Może to głupie, ale każdy ma swoje dziwactwa, co poradzić…

A o co chodzi?

Pakuję sobie dziś paczki. Zapakowałam. Zaadresowałam. Zważyłam. Wydrukowałam książkę nadawczą i zostało tylko naklejenie znaczków, żeby na poczcie sprawniej poszło wysyłanie. Wyciągam więc, jak gdyby nigdy nic, płachtę znaczków po 2,20 i płachtę po 1,95 (razem 4,15 zł, idealnie na listy do 50 gram). Na każdą paczuchę nakleiłam sopocką plażę za 2,20 i brałam się za dokładanie im towarzystwa za 1,95. Oderwałam bury znaczek, uniosłam do ust, ale patrzę, a tam twarz jakaś. Przygladam się uważniej. Noż kurczę! Popiełuszko! Popiełuszkę mi sprzedali po 1,95 zł za sztukę. No i jakoś tak głupio mi się zrobiło, no bo co – polizać Popiełuszkę? Księdza Popiełuszkę? Co to to nie!

Różne rzeczy już się w życiu lizało i ja nie mam nic przeciwko lizaniu mostu Malinowskiego w Toruniu, nagietka lekarskiego, piskląt nurogęsi, słonia z zoo gdańskiego, bałtyckich fok, flisaków na Dunajcu, Koziorożca, dworu w Tułowicach, Tytusa, Romka i Atomka czy co tam jeszcze dadzą, ale Popiełuszki lizać nie będę!

Znaczki z Popiełuszką

Szybko jednak się zreflektowałam, żem głupia, bo przecież nie Popiełuszkę liżę, tylko znaczek, a w ogóle to po drugiej stronie. I już prawie, prawie zabrałam się za te znaczki, gdy nadeszła myśl kolejna, która znów wzbudziła we mnie wątpliwości, czy aby na pewno wypada. I tak siedzę sobie i dumam, a czas ucieka, choć mam go i tak niewiele, skoro chcę być na poczcie przed 15.00. A ja im dłużej się waham, tym mocniej się waham.

W końcu stwierdziłam, że trzeba jakoś przerwać ten stupor i zaczęłam szukać kleju. Jak słowo daję, na codzień potykam się o tubki i nie widzę nic innego, a jak ten jeden raz jest mi potrzebny, to oczywiście się zdematerializował, drań jeden. No to taśma dwustronna! Też nie ma. Nie ma i kropka. Usiadłam. Myślę, myślę, myślę… Nie wymyśliłam nic poza tym, że muszę skoczyć po mokrą gąbkę. Pobiegłam, wróciłam, myk, myk, szastu prastu, Popiłuszko naklejony, a ja odetchnęłam. Nie na długo wprawdzie, bo naklejanie znaczków zajęło mi tyle czasu, że na pocztę gnałam z wywieszonym jęzorem. Normalka.

Ale przecież nie mogłam księdza polizać tylko dlatego, że tak byłoby szybciej! 🙂

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *