...i inne opowieści dziwnej treści :), ...po służbistkę ;), Eksperymenty i porażki, wyzwania i joint venture ;), Od ekshibicjonistki..., Ogłoszenia i komunikaty

Opinie wywleczone na światło dzienne :)

kod sklepu

Ciekawa jestem, ile z Was widziało kiedyś w moim butiku stronę z opiniami Klientów… Hmmm… Pewno niewiele 🙂

Opinie o mojej biżuterii i zakupach w ogólności można wystawić po realizacji zamówienia od zawsze, ale tak się jakoś złożyło, że ogół świata miał do nich dość utrudniony dostęp. Sama nie wiem, dlaczego ktoś (hmmm… zgadnijmy kto to mógł być ;)) tak to wymyślił, ale ewidentnie mu nie wyszło. Stronę z opiniami dało się bowiem zobaczyć dopiero wtedy, gdy przeglądając zawartość butikowych półek trafiło się przypadkiem na oceniony produkt i kliknęło na link „Opinia o tym produkcie”. A wtedy, bo oczywiście to też nie mogło działać należycie, zamiast opinii o produkcie, wyświetlały się wszystkie, jakie tylko ktoś kiedykolwiek naskrobał 😉

Cyrk Din-Dona 🙂

W ramach prac porządkowych w Kopalni, które od pewnego czasu prowadzę (nawet jeśli tego nie widać :)), zajęłam się tymi niedoróbkami i teraz na stronę z opiniami możecie wklikać się z każdego miejsca w butiku, bo prowadzi do niej link z górnego menu:

Opinie na stronie głównej

.

A ponadto jeden zdolny sympatyczny programista zrobił mi jakieś takie czary-mary, że i link do opinii o konkretnych produktach działa już jak należy i jeśli klikniecie na niego na przykład ze strony z kolczykami z miedzianym liściem:

Tu jest opinia o produkcie ;)

.

to zobaczycie tylko opinię o tych kolczykach, a nie całą furę innych. Ha, czyż to nie cudowne? Ze sześć lat to nie działało jak należy, a tu człek kształcony informatycznie wziął i w pięć minut naprawił. Cuda, panie, cuda 🙂

Dziękuję! 🙂

Ja sama jednak też mam na koncie pewien sukces i jestem z niego dumna jak nie wiem co! Wprawdzie to drobiazg i zostanę po wielokroć wyśmiana przez speców, ale jak się patrzy na twórczość programistyczną jak na ciąg przypadkowo powrzucanych kropek, nawiasów, spacji i symboli dolara, to każda własnoręcznie dokonana zmiana, która nie skutkuje rozwaleniem strony w drobny mak, jest powodem do dzikiej radochy i spicia się winem śliwkowym oraz poprawienia tokajem 😉

Bo wiecie, dla mnie to totalna czarna magia, ale z lekcji informatyki pamiętam nawet obudzona w środku nocy, że w kodzie każda kropeczka ma znacznie i nie wiedzieć czemu robi dużą różnicę, czy się ją postawi w tym czy innym miejscu. Człowiek jakiegoś jednego nawiasiku zapomni albo go w drugą stronę skieruje i pozamiatane. A wiem to, bo w liceum uczyliśmy się programować w Pascalu, o tak.

Jak już wielokrotnie opowiadałam, nauka ta w naszym przypadku polegała na tym, że siadaliśmy parami przy komputerze i mieliśmy za zadanie przepisać to, co było nadziubdziane na tablicy – jakiś ciąg znaków i losowych słów w porządku nieodgadnionym. A na końcu kropka. Chyba.
I ocena z programowania polegała na tym, że jak się dobrze przepisało, to się wciskało enter, program robił co miał robić i się dostawało piątkę.  A jak się człowiek gdzieś pierdyknął po drodze, to nie działało i ocena już mogła być bardzo różna. Jak się było blondynką z niebieskimi oczami, to się dostawało czwórkę, jak kolor oczu był inny, to trójkę, pozostałe dziewczyny miały zagwarantowane dwa, a chłopcy zgarniali co zostało, przy czym szóstka była zarezerwowana wyłącznie dla Pana Boga i Pana Profesora, więc na nią liczyć nie mogli 😉

Ze swoją wielce rozbudowaną po czasach licealnych wiedzą programistyczną zabrałam się do dzieła, bo zamarzyło mi się, żeby miniaturki przy opiniach nie były tylko malutkimi obrazeczkami, nikomu do niczego niepotrzebnymi, ale także linkami do komentowanych produktów. Tylko jak to, u licha ciężkiego, zrobić?

Znalazłam na serwerze jakiś plik, który się zwał opinie.php, doszłam więc do wniosku, że byłoby bardzo miło z jego strony, gdyby zawierał to, czego szukam, a nie został nazwany tak w ramach okrutnego żartu. Pełna nadziei i wiary w zwycięstwo otwarłam edytor, zaraz potem bardzo szeroko otwarłam oczy, a szczęka opadła już sama.

Czerwony nawias trójkątny w prawo, pytajnik, niebieskie literki php, nawias okrągły, podkreślnik, apostrof, dwa równasię i tabun kropek.

Co u licha?

Kod se, kurna jego blaszka, wymyślili jedni z drugimi. Programowanie powinno działać tak, że się otwiera edytor i pisze „Droga strono internetowa, weź mi tu wyświetlaj linki zamiast obrazków i niech mają zieloną obramówkę. Z góry dziękuję, z poważaniem” i puf, działa. A nie jakieś takie.

Myślę sobie jednak – jakieś losowo umieszczone znaczki i przypadkowe literki oraz słowa mnie nie pokonają, o nie. W końcu kto tu jest mądrzejszy, hę? Hę?

Patrzę więc wnikliwiej, a tam nawias z dziubkiem, dolar, jakiś if, kolejny nawias, wykrzyknik, słowo empty ni stąd ni zowąd, ze dwa następne nawiasy i zaś dolary. Komercja, wszędzie komercja…

Przebiegłam wzrokiem do końca dokumentu i w sumie doszłam do wniosku, że na dobrą sprawę – po co mi w tych opiniach linki? A niechże se już będą same miniaturki, fajne są 😀

Udręczona, zmobilizowałam do wytężonego wysiłku moją jedyną szarą komórkę i próbowałam coś jeszcze resztkami sił wydumać, porównując kod przede mną z tym co na stronie widać oraz tym, co w bazie danych siedzi, ale nijak, nijak nie wiedziałam co tam się skąd wzięło i jakim prawem działało. I przy tej czynności, przygarbioną przy biurku nad kubkiem kawy, z obłędem w oczach, rozdziabioną paszczą i zmierzwioną grzywką zastał mnie brat, który na moje wiejskie rubieże w odwiedziny akurat przybył.

Podzieliłam się z nim swoim problemem w nadziei, że choć po głowie mnie pogłaszcze, pocieszy czy coś, bo na pomoc nie liczyłam. Wiecie, brat mój chodzi do liceum tego samego, które ja kończyłam, ale nijak nie jest blondynką o niebieskich oczach 😉 Spodziewałam się więc, że dalej skrobią z tablicy te same kody w Pascalu i drżacymi palcami naciskają enter.
Ale nie, otóż nie, on już uczy się nawet na serio i coś tam wie, ale z jakiegoś C. Co to jest C  w programowniu to nie wiem, bo C to ja mam tylko obcykane dolne i górne na flecie prostym po tym, jak przez trzy lata w podstawówce wałkowaliśmy Bóg się rodzi celem odegrania na szkolnych apelach bożonarodzeniowych, ale żadne C jak PHP nie brzmi, więc zupełnie mi zbędne.

Zaczęłam jednak tłumaczyć co chcę osiągnąć i do czego udało mi się już dojść (a wiele tego nie było ;)) i tak na głos we dwójkę myśląc zaczęliśmy niuchać. Widziałam już kawałek kodu html odpowiedzialny za wyświetlanie miniatury, wiem też, jak z niej link zrobić, ale do konkretnego produktu, a nie do tego za każdym razem różnego produktu, którego akurat dotyczy opinia. Damn…

Walka z kodem

.

– Wiesz co młody… tam u góry jest też jakiś napis „opinia” i „data”, i jest też „produkt” w apostrofach i z kropkami i jakimś dolarem, to może ja tu wstawię też „produkt” z dzindzibałami po tym równasiu, co?

– Bo ja wiem… no wstaw – głos brata był pełen przekonania 😉

Przekopiowałam, bo przepisać bym się nie odważyła. Odświeżyłam stronę, nie zadziałało. Ale z tym kodem to tak jak z urządzeniami elektrycznymi, co to zdecydowanie lepiej działają, jak się je podłączy do prądu 😉 Bystrze wpadłam na pomysł, żeby przegrać plik na serwer.

Dalej nie działało.

– Hmmmmm… A tu u góry po tym produkcie jakiś nawias z dolarem i literką „i”, weź to tam przekopiuj też – tym razem młody wykazał się inicjatywą.

Przekopiowałam, nie zadziałało, ale nie zadziałało już mniej, niż nie działało wcześniej, o ile niedziałanie rzeczy można stopniować 😀

– Ale wiesz co – mówię z pewnym powątpiewaniem – tam u samej góry, patrzaj. Ta jakaś „data” ma w nawiasie dolara i literkę „i”, ale na dole już dolara i literkę „k”. To może ja też tę literkę „i” zamienię na „k”?

– Yyyy… może… a co Ci szkodzi…

No ba! Zamieniłam, zgrałam, odświeżyłam. Ta-dam! Podziałało!
Napatrzeć się nie mogłam wprost i nadziwić, jacy wspaniali z nas programiści! Ah tak, takich trzech jak nas dwóch to nie ma ani jednego! Opinie działają, a miniaturka po kliknięciu przenosi do produktu. Hurra!

Myślicie, że mogę sobie umiejętność programowanie w PHP w takim razie do CV dopisać? 😉

 

Related Posts

6 komentarzy o “Opinie wywleczone na światło dzienne :)

  1. Jaga1214 pisze:

    udało Ci się zmienić swój awatar?

    1. marisella pisze:

      Dobre pytanie… Powinno się zmienić, ale coś czuję, że nie hula…
      Widać muszę się jeszcze podszkolić w dziedzinach informatycznych 😉

      EDIT: O, jednak się udało, jupi 🙂

  2. Magda pisze:

    Mari, już zaczynam się bać o swoje miejsce pracy – jak tak dalej pójdzie, to wykosisz wszystkich programistów w okolicy 😉

    1. marisella pisze:

      Drżyj, drżyj, bo albo wykoszę programistów aż po Katowice, albo następnym razem będę Ciebie o pomoc molestować 😀 Obie perspektywy są chyba równie przerażające, więc przyszłości jasnej Ci nie wróżę 😉

  3. Magda pisze:

    Jeśli przyjedziesz i zrobisz placuszki-otrębuszki, możesz mnie molestować 🙂 Choć oczywiście nie gwarantuję, że po takim molestowaniu strona nie będzie wyglądać gorzej niż przed molestowaniem 😉 Więc może wygodniej Ci jednak będzie wykosić programistów do granicy z Katowicami (dalej nie próbuj, bo będziesz miała ze mną do czynienia! 😉 ) A potem założymy spółkę i zmonopolizujemy rynek 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *