...po służbistkę ;), Co nowego, a co w planach?, Na specjalne zamówienie - realizacje indywidualne :)

Koooooooniec już tej szarzyzny!

kolorki

Przejrzałam ostatnio swój butik doznałam szoku. Wyszło na to, że nic tam nie ma, tylko szarzyzna i granaty. Tak się zafiksowałam na punkcie Silver Nightów i Heliotropów, że przez całą zimę kręcę się w tych klimatach i ze świecą szukać innego koloru. Dosyć tego! Jak piękne by te kolory nie były – ileż można? Jak człowiek ma nie popadać w depresję, jak na okrągła macha grafity i granaty? Hę? Totalna monotonia i głęboka deprecha. Od teraz więc stawiam na kolor 🙂 Bardzo mi się zachciało nagle jakichś słonecznych żółci, intensywnej fuksji albo wibrującego turkusu i jakem Marisella – tego się w najbliższym czasie spodziewajcie 🙂 Szarości będą w zdecydowanej defensywie 🙂

Kolorowe kryształy Swarovski do biżuterii
A jeśli zabawę z kolorem zaczynać – wywołuję do tablicy zieleń 🙂 Na dodatek taką jeszcze ciepłą, bo wrześniową, we wrześniu bowiem dostałam za zadanie przygotować kilka propozycji do szytych w zaprzyjaźnionej pracowni sukien wieczorowych. O ile z zielenią Olivine problemów większych nie miałam, w tym kolorze Swarovski robi całkiem sporo kształtów, a do tego jest to jeden z moim ulubionych odcieni, o tyle z drugim kolorem miałam znacznie większy kłopot.

Do sukni pasował bowiem idealnie Fern Green, ale raz, że nieszczególnie on w moim guście, więc zapasów kryształów w trawiastej zieleni nie miałam, a dwa, że faktycznie nie za wiele szlifów w tym odcieniu da się kupić. Przegrzebałam asortyment kilkudziesięciu dostawców i znalazłam raptem trochę serc w dwóch wielkościach i jakieś bicony. Kupiłam wszystkiego po trochę i doszłam do wniosku, że będę myśleć co zrobić gdy już wszystko do mnie dotrze. Ale po rozpakowaniu paczek położyłam przed sobą kilka znienawidzonych serc oraz jakieś zupełnie niepasujące do nich drobiazgi i zwątpiłam szczerze. No bo co ja niby z tego miałam zrobić? 🙂

Kryształy Swarovski w odcieniu Fern Green - zielone

Jak niby zamienić to to w kilka (!!!) propozycji biżuteryjnych, i to dla kobiety po 40-tce, która zaznaczała, że niekoniecznie gustuje w kwiatuszkach, serduszkach, pszczółkach i innych takich?

Z uporem maniaka odpędzałam czarną rozpacz, ale ta niezmordowanie wracała, coraz czarniejsza i coraz bardziej rozpaczliwa 😉 Kombinowałam jak łysy koń pod górę, starałam się nie podłamywać, wyzwolić w sobie tony kreatywności, ale nijak, no nijak nie szło. Patrzyłam na tę nędzną kupkę z coraz szybciej rosnącym powątpiewaniem i zupełnie nie przychodziło mi do głowy, jak niby za pomocą biconów mam zamaskować sercowatowość ewidentnych serc? I to w kolorze, za którym nie przepadam?

Wymyśliłam, że jeśli przykryję sercom przedziałek między (excusez le mot) półdupkami, to może będą choć trochę bardziej przypominać strzałki albo coś w ten deseń 😉 Wyszło tak se, ale zawsze to coś 😉

To wcale nie są serca!Serce? Jakie serce???

Potem poszłam w inną technikę kamuflażu – doszłam do wniosku, że jak serc będzie sporo i jedno na drugim, to może przestanie być widać, że to serducha, a zacznie się dostrzegać po prostu jarząco zieloną plamę (zdecydowanie bardziej zachęcające! Czyż nie? ;))

Widzisz jarzącą, zieloną plamę... Widzisz jarzącą, zieloną plamę... Widzisz...

Na koniec sercom odpuściłam totalnie i z samych biconów wykombinowałam coś akceptowalnego (bo niesercowego ;)) – najzwyklejsze proste romby na długaśnym łańcuszku. Z tych to nawet zadowolona jestem!

Zielono niesercowo ;)

Kto wie, może i w innych kolorach podobne powstaną 🙂

Po odbębnieniu trudnego zadania trawiastego oddychnęłam, bo mogłam się zabrać za przerabianie stosiku Olivine’ów. Powstały z nich m.in. duże, kandelabrowe kolczyki:

Oliviny na kandelabrowo

prosty naszyjnik

Korale w zieleni :)

z jeszcze prostszymi kolczykami na wydłużonych biglach:

Kolczyki z olivinami

i pleciony komplet z udziałem odcienia Lime:

Kleciony komplet biżuterii z kryształów Swarovskiego (Lime + Olivine)

Zdecydowanie przyjemniej pracuje się z kolorami, które się uwielbia 🙂

PS. Technika maskowania półdupków okazała się najskuteczniejsza, bo Pani od trawiastej sukienki zgarnęła bez wahania pierwszy komplet. Druga z kolei, do oliwkowej sukienki wybrała sobie kolczyki… Reims 😀 Kto by się spodziewał? 🙂

PPS. Zielone nowości-starości ze zdjęć niedługo pojawią się w butiku 🙂

Zapisz

Related Posts

12 komentarzy o “Koooooooniec już tej szarzyzny!

  1. Ludkasz pisze:

    Piękna biżuteria:)

  2. dagmara pisze:

    wow. cokolwiek byś nie zrobiła cudne i soczyste:)

  3. Halina pisze:

    Wreszcie i do Ciebie zawitała wiosna, milutko się zazieleniło 🙂
    Czekam na inne, może żółcienie, jak tulipany i żonkile 😉

    1. marisella pisze:

      Tak tak! Mnie też się chce żołtego, oj baaardzo 🙂 Coś takiego na pewno powstanie, jakem Edyta 😉

  4. Aguś pisze:

    Pyszności! 🙂

  5. Monika pisze:

    Prosty naszyjnik i jeszcze prostsze kolczyki wymiatają 😀 Zachwyciły mnie kompletnie 😀 A coś czerwonego tyż będzie? Czy tylko żółciutki? 🙂

    1. marisella pisze:

      Dzięki :*Ty w ogóle, z tego co zauważyłam, masz słabość do takich na okrągło, przy szyi i koralowatych (w sensie formy) 🙂

      A czerwony komplet pewien, pleciony taki, to miałam nawet dziś wrzucić, alem go rozwaliła 🙁 Zahaczyło mi się o klamkę, jak pędziłam mu zdjęcie zrobić, zanim mi światło ucieknie no i nie przeżył, w sumie nie miał szans. Drzwi ledwie przeżyły, a co dopiero 😉

Pozostaw odpowiedź Kasia Kaniewska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *