...i inne opowieści dziwnej treści :), Od ekshibicjonistki...

Jak zostać CEO w jeden dzień…

Rób to co kochasz

…czyli krótka i niespodziewana droga do sukcesu 😉

Serio, serio – nie myślałam, że to będzie takie łatwe. Ot, dowiedziałam się w ostatnią sobotę o  Festiwalu BOSS w Krakowie, wybrałam się na trzy poniedziałkowe wykłady, żeby łyknąć motywacji, energii do działania i studenckiej młodości 😉

No co?

Moje magisterki obronione już lata temu, ale skrupulatnie wszystko sprawdziłam – festiwal organizowany przez studentów, ale nikt nie twierdził, że DLA studentów. Oficjalnie dla „osób, które chcą się rozwijać i szukają inspiracji” – wypisz wymaluj: JA! 😉

No więc pojechałam. Z zapasem czasu. Żeby się nie spóźnić.

Ale znacie już trochę te moje zapasy czasu, zamierzenia i że i tak wszystko zawsze pierdutnie. No więc pierdutnęło i tym razem.

Najpierw na obłędnym wietrze z jeszcze wilgotnym łbem czekałam 50 minut na busa w moim wiejskim Biórkowie Małym, bo busiarze z rana nie lubią zabierać pojedynczych egzemplarzy („Pani, po jednego pasażera to mi się stawać nie opyla” – psia kosteczka…), a potem jadąc w tempie żółwia szachisty korespondencyjnego obserwowałam armagedon na ul. Mogilskiej, czyli jednej z głównych ulic do centrum Krakowa, którą postanowiono wyremontować. Ale przecież nie w zimnie, i nie w deszczu, i nie jak słońce za mocne, i nie jak mrok zapada, bez przesady. W związku z czym ulicę na razie rozkopano i robotnicy zdają się brać ją na przeczekanie – a nuż się sama skończy robić.

Z chęcią bym ich uświadomiła, że takie rzeczy rzadko się udają, bo niezależnie od tego, ile czasu daję moim naczyniom, żeby zmyły się same, podłodze, żeby się sama zamiotła albo trawie, żeby się skosiła – nie za bardzo chcą współpracować i ostatecznie to ja muszę chwycić za myjkę, miotłę i kosiarę 😉

Na pierwszy wykład wpadłam więc spóźniona, a jakże, wstyd za piątkę. Na studiach to jeszcze uchodziło i nikomu głupio nie było, ale w pewnym wieku już nie wypada 😉 Szczęśliwie, po 5 latach na UJ, Auditorium Maximum znałam już jak własną kieszeń i wiedziałam którędy wejść, żeby dostać się do czekającej już na mnie w sali Bożenki-Hebbe (namówiłam ją na współudział ;)), a nie musieć przeparadować prowadzącemu przed nosem. Hura.

Początek był więc ciut pod górkę, ale później poszło jak z płatka i dzień minął nie wiadomo kiedy.

boss kraków

(obie foty pochodzą z FP festiwalu: https://www.facebook.com/BOSSKrakow?fref=ts

boss kraków

Kto znajdzie Marisellu, ten ma u mnie naleśniki w karmelu 😉

Nie powiem, żebym dowiedziała się czegoś szczególnie zaskakującego, do czego nie zdążyłam już na drodze sukcesów i błędów (no dobra, głównie błędów ;)) dojść sama, ale wiecie jak jest – czasem dziesięć osób musi Wam powiedzieć, że coś jest białe, żebyście wreszcie odkrywczo zakrzykneli: „Hej, a wiedziałeś, że to jest białe? Ale jaja!” 😉

No więc białe pozostało białe, czarne – czarne, ale za to wyjątkowo intensywne.

Dowiedziałam się, że jestem już stara, że teraz to już życie z górki ;), że jestem do tyłu z literaturą motywacyjną i rozwojową, ale w sumie to dobrze, to bo i tak sterta banialuków ponoć, że państwo okrada nas pod postacią podatków, że owoc żywota naszego je ZUS, ale że mimo wszystko warto być aktywnym i jak się chce, to się da.

Czyli jak to mawiał mój kiedysiejszy trener filipińskich sztuk walki (bez kitu – robiłam takie rzeczy!)

Tak się bije chłopców ;)

każąc mi zrobić kolejnych 50 pompek na kościach: Nie da się? Nie da to się parasolki w tyłku rozłożyć! Reszta jest co najwyżej trudna.
Przy czym on nie użył słowa tyłek 😉

By the way – on też tam był, tylko tydzień wcześniej, więc się na prelekcję nie załapałam 😉 Za rok lepiej przypilnuję tematu 😉

Ale, ale – do sedna – najbardziej zaskakującą rzeczą, której się dowiedziałam w trakcie tego poniedziałku było to, że jestem CEO w swojej firmie. Ha! Człowiek całe życie myśli, że jest niewydarzoną wiejską biżuteryjką z lekkim słowotokiem i inklinacją rękodzielniczą, a tu proszę! Nie ma to tamto, trza znać swą wartość 😉

Muszę chyba na tę okoliczność przedyskutować ze sobą jakąś podwyżkę, bo awans zdaje się zatem nie bardzo możliwy 😉

Tak czy owak, dzień upłynął mi inaczej niż zazwyczaj i bardzo przyjemnie, choć z dala od kamieni, pilników, palników i innych takich wypełniaczy codzienności, a podziękować za to muszę zacnym prelegentom: Jarosławowi Juśkiewiczowi, Rafałowi Brzosce i Rafałowi Dąbrowskiemu. A ponieważ było dla mnie oczywiste, że tu żaden z nich w razie czego nie zajrzy i o mojej wdzięczności nie przeczyta, każdemu po wykładzie za poświęcony czas i dzielenie się doświadczeniem w czynie społecznym podziękowałam małym spożywczym handmadem 🙂

Powidełka w prezencie dla prelegentów

Tak, tak, wiem, wręczanie śpiącym na pieniądzach prezesom megaprężnych firm jakiegoś tam dżemu, nawet jeśli to pieczołowicie przyrządzane, własne domowe powidła brzoskwiniowe czy porzeczkowe, jest pomysłem cokolwiek kuriozalnym, ale sami rozumiecie – to był tylko kolejny powód, dla którego musiałam to zrobić 😉

Mam nadzieję, że nie bali się ich oszamać, hehe… Ja bym się chyba dwa razy zastanowiła odkręcając wręczony mi przez jakiegoś szaleńca słoik 😉

11 komentarzy o “Jak zostać CEO w jeden dzień…

  1. Olga pisze:

    [komentarz zmoderowany na prośbę Olgi, która chce komuś innemu dać szansę na naleśniki, bo ja i tak już jej wiszę kilka porcji ;)]

    1. marisella pisze:

      Olga, Ty się w ogóle nie umiesz bawić 😉

      1. Olga pisze:

        WIEM! Ale z desperacji za tymi naleśnikami, o których słyszę, o których czytam, i które widuję na zdjęciach, a nadal nie miałam okazji ich nawet powąchać!!!!!!! 😀

        1. Olga pisze:

          BTW, możesz mój komentarz zmoderować, wcale się nie obrażę 😉

          1. marisella pisze:

            Done, zgodnie z życzeniem 🙂 Przywrócę go w razie czego później 😀

  2. Sowa pisze:

    Mariselu siedzi i się drapie ;p

    1. marisella pisze:

      Tylko na drugiej focie, na pierwszej nie! 😉

  3. Halina pisze:

    A czy te ładne nogi w tej Porębie, to Ty szalona kobieto 😀

    1. marisella pisze:

      Nie, nie, te ładne to Szymona 😉 Ja to jestem ta w czerwonej koszulce 😉

  4. Halina pisze:

    Patrzyłam na właściwe 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *