...i inne opowieści dziwnej treści :), Od ekshibicjonistki...

Hacking herbatki malinowej oraz co począć z alkoholem instant ;)

grzaniec

Zima. Zimno, mokro i paskudnie. I choro oczywiście! Jeszcze nie było stycznia, w którym nie byłabym przynajmniej kilka razy chora. Bo jak tu czegoś nie złapać, skoro na zewnątrz raz śląpa, raz mróz, wiatr wieje jak szalony, a zimno wdziera się pod ubranie przez każdą możliwą szparkę?

Bleh.

A co najlepsze na przeziębienia? Oczywiście soczek malinowy, handmade by babcia 😉 I miodzio, pyszny, z zaprzyjaźnionego miejsca, miodzio lipowy utopiony w ciepłej herbacie z cytryną. Ale co, jeśli po soczku babciowym pozostały już tylko słodkie wspomnienia, a i miodku brak? Pozostaje się tylko ratować malinową herbatką parzoną hurtem kilka razy dziennie 🙂

Więc idzie sobie człowiek do hipermarketu, patrzy na półkę zastawioną malinowymi herbatami, ale zachciewa mu się, głupiemu, zerknąć na skład. A tam można znaleźć wszystko! W herbacie malinowej jest aronia, jabłko, hibiskus, gruszka, cytryna i co by człowiek chciał i nie chciał, tylko po malinach zazwyczaj śladu nie ma, albo jest bardzo niewyraźny :/

Jak ciocię Stasię kocham, no jak kurdę można sprzedawać jako malinową herbatę, która ma w składzie 2% malin? No jak? Przecież ten, kto to wymyślił, musiał nieźle główką uwalić o coś twardego. I można sobie szukać – raz się znajdzie w składzie 2% malin, raz 15%, ale porządnej malinowej herbaty to ze świeczką wypatrywać.

Zaparłam się jednak rękami i nogami i mam – znalazłam – Herbapol robi dwie malinowe. Jedna ma malin 50%, druga 61%. Dobra, niech będzie, lepszej nie znajdę. Kroczę sobie więc dalej przez dział herbaciany i wypatruję co tu jeszcze ciekawego można wyszukać. Zerkam w prawo, zerkam w lewo, aż w końcu mój wzrok zatrzymuje się na czymś dziwnym. Herbatka GrzaniecZ prądem.
o_O

Herbata Grzaniec

Ki pieron?

Zakurzyło mi się ze łba jak z dziadkowej syrenki i stwierdziłam, że muszę zobaczyć gdzie ten prąd jest w składzie 😀 Zerkam, czytam, oczy mi z orbit wychodzą coraz bardziej. No jest! Ludzie! Jest prąd!

Herbatka Grzaniec

Jak gdyby nigdy nic w składzie stoi sobie ALKOHOL INSTANT. Alkohol instant?!?!? Alkohol instant.

Alkohol instant

Fakt istnienia alkoholu instant wprawił mnie w takie zdumienie, że zdążyłam skończyć zakupy, dojść do domu, a i tak nie przestawałam myśleć nad brakiem zdolności marketingowych tego, kto wymyślił czystą w proszku. No bo popatrzcie jakie to genialne w swojej prostocie i jak powszechna dostępność alkoholu instant ułatwiłaby życie.

Chcesz sobie zrobić herbatkę po góralsku – sięgasz do instrukcji obsługi i widzisz: Do kubka gorącej herbaty dosypać łyżeczkę alkoholu instant. Drinka? Szklankę coli uzupełnić dwiema łyżkami alkoholu instant. Masz smaka na Karmi? Do ostudzonej karmelowej herbaty Dilmah dosypać niepełną łyżeczkę alkoholu instant. Wina? Wytrawne: do szklanki niesłodzonego soku winogronowego dosypać półtorej łyżeczki alkoholu instant. Słodkie: dodatkowo posłodzić. Kto chciałby coś mocniejszego, zawsze może wsypać do paszczy granulki prosto z torebki. Dla Rosjan – saszetki XXL 😉

Pomyślcie tylko o tych wszystkich facetach, co wchodzą do domu i słyszą wymówki od swoich babeczek. A tak to weszliby, wysłuchaliby tyrady pt.: A Ty znów z tym piwskiem!, po czym okazują bezalkoholowe. Atmosfera się oczyszcza, a pan domu po cichu pod fotelikiem dosypuje sobie prądu z saszeteczki 😉

Albo ci wszyscy co do perfekcji opanowali wnoszenie flaszek na teran zakładów pracy. Nastolatkowie kombinujący, jakby tu przemycić piwo na wycieczkę szkolną albo coś mocniejszego na studniówkę. Ich życie byłoby o tyle łatwiejsze! Cała ogromna energia, która do tej pory była wykorzystywana na kombinowanie, teraz mogłaby się ujawnić na innych polach 🙂

Serio! Ja to widzę! Alkohol instant to hicior i przyszłość przemysłu monopolowego! Jaki na tym można zrobić biznes! Dizajnerskie displeje, w których studenci mogliby znosić alkohol instant na imprezy, zamiast dźwigać rozklekotane skrzynki z półlitrówkami, eleganckie torebeczki na granulki procentowe. Wyobrażacie sobie reklamy takiego cuda? Te kuszące bilbordy? Albo piersiówki na alkohol w instant? 😀 😀 😀 Czad!

Tak się zasępiłam nad geniuszem wynalazcy sproszkowanego alkoholu, że nawet nie zauważyłam kiedy mi się woda zagotowała. Szczęście, że czajnik głośno gwiżdże i jest w stanie wyrwać z każdego zamyślenia 🙂 Pociągając nosem i pokasłując wyjęłam więc z siatki malinową Herbapolu. Spojrzałam jeszcze raz na skład. 61% maliny…

Aaaa…. to wrzucę sobie dwie saszetki, będę miała 122% maliny 😉 Nie będą mnie robić producenci w konia. Jak się nie da po ludzku i legalnie, to trzeba im tę herbatę malinową shackować 😉

Related Posts

5 komentarzy o “Hacking herbatki malinowej oraz co począć z alkoholem instant ;)

  1. Anka pisze:

    ROTFL
    Normalnie płaczę ze śmiechu 🙂

  2. Rycho pisze:

    Wy se tu śmichy urządzacie a tymczasem ludzie z głową na karku robią na tym niezłą kasę 🙂

    http://en.wikipedia.org/wiki/Alcohol_powder

  3. marisella pisze:

    Ależ Rychu, przecież ja sama napisałam, że ten, kto to wymyślił, geniuszem jest i że może na tym zbić majątek! To co Ty mi imputujesz, hę? 😀

    A że śmichy-chichy to wiesz… z Kopernika też się żmiali 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *